Szanowna Redakcjo!

Przeczytałam list Pani Natalii z ogromnym smutkiem i przykrością. Zostałam potraktowana jak pasożyt, degenerat społeczny żerujący na zasiłkach finansowanych przez podatników. Bardzo źle się potem czułam i żałowałam, że napisałam ten list (List otwarty Samotnej Matki – przyp. redakcji). Szkoda tylko, że żaden adresat póki co nie odpowiedział na moje pytania.

Osłodą w tym wszystkim były komentarze osób, które wiedzą co to jest empatia. Osób, które rozumieją z czym zmagam się na co dzień. Co prawda nie muszę odpowiadać ciekawskim na zadane pytania dotyczące mojego życia prywatnego ale przymknę oko na brak kultury i dobrego wychowania i leciutko uzupełnię.

To prawda co napisała jedna z mam: depresja była widoczna w moim liście, nawet o niej wspomniałam. Do tego cierpię na PTSD (zespół stresu pourazowego). Kto się orientuje co to za schorzenie zrozumie jakie piekło przechodzę niemal każdego dnia. Kto jednak nie ma pojęcia co to takiego to bez trudu znajdzie odpowiedź u wujka Google’a.

Ojciec moich dzieci? No cóż. Źle wybrałam ale jednak bardzo chciałam żeby był ojcem, skoro mężem nie umiał. Ale nie ma takiej mocy, która zmusiła go do zainteresowania własnymi dziećmi. Ale mimo tego wszystkiego walczę nadal o każdy dzień i o dobro moich synków. Bo to mój obowiązek, choć bardzo duże obciążenie. Nie tyle fizyczne ile psychiczne.

Nie martwcie się Panie o swoje podatki i zasiłki. W piątek jest ostatni dzień mojej psychoterapii i najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zacznę pracować. W liście, który napisałam nie prosiłam nikogo o pomoc. Nie napisałam że mi się coś należy lub coś mi się opłaca. Jedynie zadałam pytania dwóm Panom, którzy ubiegają się o fotel głowy Państwa. Mam prawo pytać jako obywatelka mojego kraju. Natomiast niektóre osoby znalazły okazję do zaatakowania kogoś słabszego. No cóż, ludzi w różny sposób łechcą swoje ego – jedni się rozwijają a drudzy kopią leżącego. Nie mam na to wpływu niestety. Mogę jedynie współczuć tym osobom braku empatii i współczucia dla słabszych i mniej zaradnych.

Jak napisała jedna Pani – nauczę moje dzieci bezradności i życia na koszt Państwa (z czym się w ogóle nie zgadzam). Jednak bardziej wolę nauczyć moje dzieci że mają prawo poprosić o pomoc w potrzebie niż braku współczucia dla innych ludzi.

Serdecznie dziękuję za wszystkie wspierające mnie komentarze i szczególnie wdzięczna jestem anonimowej mamie z Warszawy, której list (Czasem przydałaby się odrobina empatii – przyp. redakcji) dodał mi sił i wiary we własne możliwości. Wszystkim tym, którzy z serca okazali mi dobroć z serca życzę – niech was Bóg błogosławi. Szczególnie tego błogosławieństwa życzę tym, którzy mnie skopali. Im jest bardziej potrzebne. Pozdrawiam serdecznie i danych z oczywistych względów w dalszym ciągu nie podam.

Możesz odpowiedzieć na ten list pisząc do nas na adres kontakt@singleparents.pl lub w komentarzu poniżej. Twoje zdanie jest ważne.