Utrata cierpliwości pół żartem, pół serio

0
1992

Komu zdarzyło się  stracić cierpliwość do swojego dziecka? Powiedzieć albo zrobić coś, czego potem się żałowało? Jeżeli na powyższe pytania Twoja odpowiedź brzmi „tak”, to zapewne należysz do większości zwyczajnych dorosłych, którym zdarza się nie zapanować nad emocjami. Nie piszę tego, żeby usprawiedliwiać nasze niedoskonałości — nie. Raczej po to, aby ukazać, że utrata cierpliwości to zjawisko częste i znane wielu z nas..

Po czym poznać, że utrata cierpliwości jest tuż tuż?

W głowie pojawiają się myśli: „Za moich czasów dorosłych szanowano” albo „******* dziecko” lub „Zaraz go uduszę”. Dodatkowo odczuwasz złość, która może rozciągać się od delikatnej irytacji poprzez wściekłość (tę drugą rozpoznasz po wewnętrznym uczuciu gorąca oraz generalnym telepaniu całego ciała). Podnosisz głos, krzyczysz, szantażujesz: „Jak się nie uspokoisz, to nie pójdziemy w sobotę do zoo”, a uczucie spokoju jest stanem coraz bardziej odległym.

Skąd się bierze brak cierpliwości?
  • Zmęczenie — to największy wróg cierpliwości. Czy zauważasz to , jak w chwili zmęczenia wyprowadza Cię z równowagi prawie wszystko? Normalne zachowanie dziecka, takie jak głośna zabawa czy potrzeba ruchu, na które pełni relaksu reagujesz z uśmiechem na twarzy, doprowadzają Cię do szału.
  • Milczenie — nie ma nic gorszego, niż patrzeć na rozbiegane dziecko, porozrzucane zabawki i pielęgnować w sobie złość. Pielęgnować, pielęgnować, a ona wtedy rośnie i rośnie, i rośnie, i boom! Utrata cierpliwości pewna jak w banku!

 

Jak zapobiegać?

Utrata cierpliwości jest zachowaniem, na które pracuje się jakiś czas. Nikt z nie traci jej na sam widok śpiewającego dziecka. Podstawowym i najprostszym sposobem zatrzymania tej samonakręcającej się maszyny, jest mówienie o sobie. Tak, dobrze przeczytałeś. Mówienie o swoich uczuciach, potrzebach i oczekiwaniach.

„Jestem zmęczony po pracy. Potrzebuję 20 minut ciszy”. (Jeżeli dziecko jest małe i nie wie,  ile to 20 minut, nastaw mu kuchenny odmierzacz czasu).

„Przeszkadza mi, kiedy mi przerywasz/jak biegasz po całym domu”.

„Widzę porozrzucane zabawki. Chciałbym, żebyś posprzątał”.

„Zależy mi na tym…”

„Ważne jest dla mnie…”

„Oczekuję…”

I wszystkie inne przykłady, kiedy starasz się zadbać o siebie. Jakie są z tego korzyści? Potrójne. Wyrażanie uczuć, potrzeb czy oczekiwań pozwala nam dać upust emocjom. Ponadto jest to informacja dla dziecka o tym, co się z Tobą dzieje i czego od niego oczekujesz. Maluchy nie czytają w myślach i mają prawo nie wiedzieć, że po ciężkim dniu w pracy niekoniecznie masz ochotę na koncert piosenek przedszkolnych.

Na dodatek wyrażając siebie, uczysz dziecko, jak ważne jest, żeby mówić o swoim świecie emocji i potrzeb, a informowanie innych o nim nie jest niczym złym. Dbając o siebie, dbasz w ten sposób o drugą stronę. Nie dopuszczając do rozwinięcia się złości, unikasz krzyków, epitetów i nerwowej atmosfery, która w przypadku tłumienia uczuć i udawania jest nieunikniona.

 

Natalia Knap
psycholog, trener.
W pracy bliskie jej są podejścia:
humanistyczne i skoncentrowane na rozwiązaniach.
Zafascynowana mindfulness, pracą z ciałem
i szeroko pojętym rozwojem osobistym.
Prywatnie właścicielka szczurzyc,
miłośniczka górskich wędrówek i pieczenia ciast.
Prowadzi bloga O rzeźbieniu głowy słów kilka.