Szanowna Redakcjo!

Przeglądając internet w poszukiwaniu informacji o samodzielnym rodzicielstwie, z prawdziwą trwogą i niedowierzaniem czytam o SAMOTNYCH ojcach. Proszę Was, rozpocznijcie krucjatę, która zmieni stereotypy! „zwyczajne kobiece czynności”, których pozostawiony sam sobie z dziećmi meżczyzna „STAJE PRZED KONIECZNOŚCIĄ [!!!]” nauczenia się. Trudy i znoje związane z gotowaniem, praniem, sprzątaniem, doglądaniem rozwoju edukacyjnego”…itp.

samodzielne-tacierzynstwo-list

Czytam wręcz:

Czasem pogodzenie pracy zawodowej z obowiązkami ojca i byciem w domu jest bardzo trudne. Ważne zatem, by dzieci, jeśli są już wystarczająco duże, pomagały ojcu w trudach samotnego rodzicielstwa.

Również emocjonalnie podobno panowie „z natury” nie są w stanie podołać.

Samotni ojcowie często też miewają trudności z emocjonalnym kontaktem z dziećmi. Kobiety są z natury bardziej łagodne, wrażliwe, umieją wczuć się w dylematy swoich dzieci”, a także „Jeżeli natomiast dziećmi zajmuje się wyłącznie samotny ojciec, może wpływać to na rozwój psychologiczny dziecka. Mężczyźni są mniej empatyczni, trudniej im zrozumieć specyficzny świat dziecka oraz wgłębić się w jego problemy.

Kolejny cytat:

ojcowie często marginalizują potrzebę emocjonalnej więzi z dziećmi, co może rodzić we wzajemnych relacjach obcość, zakłopotanie i poczucie osamotnienia.

Dawno nie naczytałam się takiego stosu bzdur! Pomimo iż jestem kobietą, też musiałam nauczyć się prać, sprzątać i gotować, a po urodzeniu  dziecka zmagać z kolkami, pieluchami i wszystkim tym, co dotyczy rodzicielstwa. RODZICIELSTWA, podkreślam, bo do palpitacji już doprowadza mnie sprowadzanie wszystkiego do wyłącznej roli kobiety i macierzyństwa. A mąż uczył się tego wszystkiego ze mną, i w niczym mi nie ustępował!

Dzisiaj nie mamy problemu ze WSPÓLNYM wychowywaniem dzieci i godzeniem obowiązków domowych z praca zawodową. I zapewniam Państwa, ze mój maż nie jest wyjątkiem.

Ponieważ sprawa samotnego ojcostwa dość mocno mnie poruszyła, postanowiłam zgłębić temat i dostrzegłam też druga grupę, ojców walczących. O SWOJE prawa. O obowiązkach milczą.
Większość ojców o dzieci walczących robią to WYŁĄCZNIE, by zrobic na złość eks partnerce podburzani przez innych. Jad i pogarda sączące się z ich wypowiedzi nie wywłoują pozytywnych uczuć.

A cała reszta nadal uważa, ze rodzicielstwo to wyłącznie MACIERZYŃSTWO, tata ma rodzinę utrzymywać i ewentualnie czasami pograć z synem w piłkę.

Gdyby obraz ten był faktycznie prawdziwy, chyba nigdy nie zdecydowałabym się na małżeństwo, o dzieciach już w ogóle nie wspomnę.

Magdalena

Jak Ty widzisz samotne tacierzyństwo? Zgadzasz się z Magdaleną?
Skomentuj lub odpowiedz na ten list pisząc do Redakcji na adres: redakcja@singleparents.pl