Samodzielni rodzice radzą sobie z wychowywaniem dzieci równie dobrze, jak małżeństwa czy związki partnerskie.

Zbyt śmiałe stwierdzenie? Zdaniem Claire Kamp Dush, psycholożki z Ohio State University „taki pogląd wciąż wydaje się zbyt odważny i budzi kontrowersje, ale jest prawdziwy”. Claire w ciągu 30 lat przebadała ponad 5 tys. rodzin, w których dzieci były wychowywane przez tylko jednego z rodziców, i porównała wyniki z dziećmi wychowywanymi w tzw. pełnych rodzinach. Okazało się, że między dziećmi z obu typów rodzin nie ma różnic. W równym stopniu radziły sobie w szkole i miały jednakowe szanse na osiąganie sukcesów i powodzenie w dalszym życiu.

W Polsce co czwarte dziecko wychowywane jest przez tylko jednego rodzica. Pomimo powszechności takiego modelu rodziny, wciąż utrzymuje się przekonanie, iż dzieci z „niepełnych” rodzin mają utrudniony start w życiu i mniejsze szanse na powodzenie w przyszłości. Dużo rzadziej pod uwagę brana jest jakość kontaktów między dwojgiem rodziców czy budowanie bliskich, pełnych szacunku i troski więzi pomiędzy wszystkimi członkami rodziny. A to właśnie ma największe znaczenie w rozwoju emocjonalnym dziecka. Młody człowiek buduje poczucie bezpieczeństwa w oparciu o relacje z osobami w swoim najbliższym otoczeniu. Żyjąc w pełnej rodzinie, w której codziennością są konflikty, brak szacunku i niedostępność emocjonalna, nie wzrasta w optymalnych warunkach. Co więcej – brak mu podstawowego „pokarmu”, który umożliwia dziecku harmonijny rozwój – bezwarunkowej miłości i poszanowania dla jego indywidualności i potrzeb.

Samodzielni rodzice poświęcają dzieciom dwa razy więcej czasu niż wcześniej, kiedy byli w związku. W przypadku gdy drugi rodzic nadużywał alkoholu bądź stosował przemoc, po odejściu od niego do domu wraca spokój i znacznie poprawiają się warunki życia rodziny. Rodzic, samodzielnie wychowując dziecko, staje się niezwykle przedsiębiorczy i zorganizowany, a niezależność dodaje skrzydeł. Niejednokrotnie zaczyna inwestować we własny rozwój – korzysta ze szkoleń, studiuje, czasem przechodzi na samozatrudnienie, żeby pogodzić pracę zawodową z opieką nad potomstwem.

Dzieci wychowywane przez jednego rodzica są o wiele bardziej zaangażowane w obowiązki domowe, uczą się odpowiedzialności. Czas spędzony z rodzicem cementuje ich relację i umacnia w przekonaniu, że jest ważny, potrzebny nie tylko w słowach mamy czy taty, ale też w codziennym życiu.

Powszechne jest twierdzenie, że w pełnej rodzinie dziecko, patrząc na rodziców, uczy się ról życiowych i relacji damsko-męskich, w które będą wkraczać w życiu dorosłym. To prawda, jednak rodzice nie są jedynymi wzorami kobiety i mężczyzny w życiu dziecka. Młody człowiek codziennie obserwuje relacje między ludźmi – u dziadków, cioć i wujków, w czasie wizyty u koleżanek lub kolegów i kreuje w sobie wzorce ról. To od rodziców zależy, jakiej jakości relacje będzie obserwować. Czy na pewno warto, by w tym celu doświadczało ciągłych kłótni i przemocy?