Rozwód… okiem psychologa.

0
4204
Z doświadczeń pracy z pacjentami w sytuacjach kryzysowych wiem, że rozwód jest jedną z trudniejszych i bardziej skomplikowanych sytuacji życiowych. Pomimo że dotyczy wszystkich członków rodziny, to dzieci cierpią najbardziej.

Rozstanie rodziców, rozwód, separacja, wyprowadzenie się mamy albo taty z domu jest dla dziecka zawsze bardzo bolesnym doświadczeniem i przeżyciem. Sytuacja jest tym bardziej trudna, jeżeli z perspektywy dziecka wszystko wyglądało dobrze i wydawało mu się, że rodzice już zawsze będą razem. Podczas rozwodu dziecko jest świadkiem wielu konfliktów, kłótni, które zdecydowanie naruszają jego poczucie bezpieczeństwa. Rodzice zapominają wtedy o dziecku i bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, jak silne i nieprzyjemne emocje ono przeżywa.

Wszystkie, wypracowane w rodzinie, zasady nagle ustępują miejsca ogólnemu chaosowi albo wybuchom niekontrolowanych emocji. W głowie dziecka pojawia się wiele pytań, na które nie potrafi sobie odpowiedzieć. Zastanawia się nad tym, jak będzie wyglądało jego życie po rozwodzie, nie wie, czy ma się opowiedzieć po którejś ze stron, boi się, że rodzice szybko znajdą sobie nowych partnerów, a ono przestanie się liczyć.

Zadaniem rodziców jest odpowiedzieć na wszystkie trudne pytania i rozwiać wątpliwości. Jednak w sytuacji kryzysu przestają myśleć logicznie, a kiedy ich życie się wali, tracą kontrolę nad emocjami, czują, że nie podołają nowej sytuacji, zapominają o dzieciach i skupiają się na swoich problemach. Dochodzi wtedy do paradoksalnej sytuacji — to dzieci zaczynają wspierać emocjonalnie rodziców. Niejednokrotnie zdarza mi się zadawać dorosłym pytanie, jak na sytuację rozwodu reagują ich dzieci. Odpowiedź często brzmi: „zaskakująco dobrze”, „myślałam/em, że będzie gorzej to przeżywać”, „bardzo mnie wspiera w tej trudnej sytuacji”. Dzieci często zachowują się nawet lepiej niż przed rozwodem, po to, by nie złościć rodziców i nie dokładać im stresów. Poświęcają się dla nich, tłumiąc swoje emocje, nie dają im zauważyć, jak wielki jest ich ból i smutek. Zawieszają swój proces przystosowania do nowej sytuacji, po to, żeby ułatwić rodzicom uporanie się z kryzysem. Co robią wtedy rodzice? Zaczynają wykorzystywać dzieci do załatwiania swoich spraw. Popełniają duży błąd, bo w pewien sposób wpędzają je w określone role, które dzieci łatwo przyjmują, myśląc, że w ten sposób uratują swoją rodzinę.

Do tych najbardziej popularnych ról należą:

Rola posłańca — dziecko ma za zadanie przekazywać wiadomości od jednej strony dla drugiej albo opowiadać, co jedna ze stron robi, z kim się spotyka.

Rola powiernika — rola sojusznika i emocjonalnej podpory jednej ze stron. Dziecko słucha jednego z rodziców, który chce się mu wyżalić. Czasem w opinii strony „to jedyna osoba, na którą można liczyć”.

Rola mediatora — dziecko próbuje wytłumaczyć jedno z rodziców przed drugim, nawiązać za nich dialog, a tym samym doprowadzić do zgody i pojednania. W pewnym sensie bierze w ten sposób odpowiedzialność za losy swojej rodziny.

Rodzice zaczynają wykorzystywać swoją przewagę nad dzieckiem, zapominają, że ich obowiązkiem jest zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa. Dążą do realizacji określonego celu (pojednanie z partnerem, ukaranie go, udowodnienie mu swojej siły), posługują się przy tym dziećmi, które bardzo często są jedynymi łącznikami pomiędzy obydwoma stronami.

Kolejny błąd, który popełniają, to angażowanie dziecka w kłótnie pomiędzy sobą. Argumenty, które słyszę od rodziców to m.in. „niech wie, jaki jego ojciec jest okrutny”, „niech zobaczy, jak jego matka manipuluje ludźmi”, „niech się dowie, jak sytuacja wygląda naprawdę”. Bez względu na to, ile dziecko ma lat, obserwując kłócących się rodziców uczy się niepożądanych zachowań. Często stara się też pogodzić strony, przyjmując rolę mediatora. Gdy mu to nie wychodzi, traktuje to jako swoją porażkę.

Zdarzają się również sytuacje, kiedy jedna ze stron zakazuje dziecku mówić o czymś w obecności drugiego rodzica. W konsekwencji musi się ono opowiedzieć się po którejś ze stron i przeważnie staje przed wyborem czy zdradzić rodzica, czy go oszukać.

Rodzice mają również problem ze szczerym, stanowczym komunikatem na temat sytuacji w rodzinie. Łudzą dziecko możliwością powrotu i odbudowy rodziny. Powodują tym samym zamęt w jego głowie, wzbudzają niepotrzebne nadzieje i wydłużają proces przystosowania się do nowej sytuacji.

Kolejnym błędem jest mówienie źle o drugim rodzicu w obecności dziecka. Zazwyczaj dorośli myślą o sobie, nie zastanawiają się, że wyrażając niepochlebne opinie o drugiej stronie, sprawiają dziecku ból, ponieważ krytykują kogoś, kogo młody człowiek kocha.

Tworzy się między nimi zależność, która polega na utrudnianiu sobie życia. W związku z tym, że po rozwodzie jedynym, co łączy rodziców są ich dzieci, służą one odgrywaniu się na sobie, robieniu sobie na złość i udowadnianiu swojej wyższości.
.

.

Agata Ejsmont
psycholog z wykształceniem pedagogicznym.
Pracuje z dziećmi, młodzieżą oraz osobami dorosłymi.
Wykładowca w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej.
Specjalizuje się w pomocy osobom z zaburzeniami lękowymi,
pracy ze stratą, pomocy osobom rozwodzącym się
i po rozstaniach oraz w interwencji kryzysowej.
Pracuje w Centrum Psychologicznym Homini.