Coraz więcej jest dzieci, które utrzymują się nie tylko z zarobku domowników z nimi mieszkających, ale również z alimentów. Ten sposób rozliczania wydatków na dziecko sprawdza się zarówno w przypadku par, które nigdy nie były po ślubie, ale gdzie zostało uznane ojcostwo, jak również w przypadku byłych małżeństw po rozwodzie.

Zazwyczaj sprawa alimentacyjna jest dość prosta w prowadzeniu, bo oboje rodzice mają obowiązek płacić na dziecko i łożyć na jego wychowanie oraz utrzymanie na odpowiednim poziomie. Jak jednak ma się sytuacja płacącego do ewentualnego wniosku o podniesienie zasądzonej sumy alimentów?

Na co idą alimenty?

Zasadniczo alimenty są środkami, które poświęca się na dziecko – cała zasądzona suma musi iść na potrzeby dziecka, na rzecz którego alimenty zostały zasądzone. W związku z tym warto dokumentować wszelkie wydatki, typu leki, finansowanie dodatkowej edukacji, która jest niezbędna dziecku do rozwoju, czy kupowanie najpotrzebniejszych rzeczy: ubrań, kosmetyków, obuwia albo nawet… jedzenia! Trzeba mieć na uwadze, że na pewno podstawą do podniesienia sumy alimentacyjnej nie jest fakt, że sąsiadka otrzymuje na swoje dziecko więcej pieniędzy. Nie będzie również dobrze, gdy występuje się z wnioskiem o podniesienie alimentów z powodu wzrostu potrzeb dziecka, ale jednocześnie nie da się udowodnić, że potrzeby te w faktyczny sposób wzrosły.

Zwracając się z pozwem o podwyższenie alimentów, trzeba dobrze argumentować swoje żądanie. W takim przypadku dobrze jest zbierać wszystkie rachunki oraz faktury, które w faktyczny sposób pokazują, ile pieniędzy jest wydawanych na dziecko w danym okresie. Pozwala to na stwierdzenie, dlaczego suma jest takiej wysokości i dlaczego dziecko potrzebuje więcej środków.

Sytuacja płacącego, a wyższe alimenty

Drugim sposobem na to, by starać się o wyższe alimenty, jest ocena sytuacji płacącego. Sąd jest w stanie zasądzić kwotę równą 60% zarobków, które dany płacący fizycznie dostaje na konto. Jednocześnie jednak, jest kilka kruczków, z których można skorzystać na drodze do wyższych alimentów. Pierwszym z nich jest to, że sąd nie ocenia zarobków płatnika, ale jego możliwości zarobkowe. Jeśli w trakcie sprawy alimentacyjnej dojdzie się do potwierdzonych informacji, że płacący może mieć lepsze możliwości zarobkowe, ale nie korzysta z nich w obawie przed wzrostem zasądzonej sumy alimentacyjnej, jest to argument do podniesienia tej sumy.

Na uwadze trzeba mieć również to, czy ojciec przejmuje się losami swojego dziecka. W przypadku, gdy ojciec utrzymuje kontakt z dzieckiem i jest to kontakt poprawny, sąd zwykle nie zasądza więcej niż 60% zarobków jako kwoty alimentacyjnej. Inaczej jest w przypadku, gdy ojciec nie interesuje się losami swojego potomka – wówczas występują sytuacje, gdy zasądzone może być nawet 100% zwrotu utrzymania dziecka, co jest zwykle kwotą dość zobowiązującą dla domowego budżetu. Zazwyczaj w niektórych przypadkach trzeba zwrócić się o to, aby alimenty ściągane były w trybie komorniczym, zwłaszcza jeśli nie ma się z ojcem dziecka poprawnych relacji.

Zasadniczo prawnicy wskazują na fakt, że najlepszą sytuacją, aby starać się o podwyższenie alimentów, jest wystąpienie dwóch czynników jednocześnie: wyższych wydatków na dziecko, na które zasądzone są alimenty (wraz z możliwością udokumentowania tych wydatków), jak również lepszych możliwości zarobkowych płacącego, albo rzeczywistego wzrostu jego zarobków. Wówczas sprawa uznawana jest praktycznie za wygraną, zaś same rozprawy trwają po prostu najkrócej.

Artykuł powstał przy współpracy
z portalem Rozwód z klasą – prawo rozwodowe.