Odzyskać dziecko – List do Redakcji

0
1379
Witam! Chciałabym podzielić się z Wami moją historią życiową. Zacznę od tego że jestem mamą 4 letniej Wiktorki i rocznej Vanessy. Tematem będzie moja starsza córka z poprzedniego związku, a mianowicie od roku 2013 razem z mężem obecnym staramy się by córka była z Nami lecz jest to niemożliwe, gdyż od ponad roku czasu miejscem zamieszkania według Sądu powinno być miejsce zamieszkania ojca.

Dlaczego? nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Zaczęło sie od tego kiedy Wiktorka miała 1,5 roku odeszłam od ojca dziecka ponieważ poznałam obecnego męża, Jej ojciec zaś przebywał za granicą co teoretycznie miało nam pomóc by stanąć na ,,nogi” dowiedziawszy się o rozstaniu postanowił wrócić.. i wtedy zaczął się ten cały koszmar.

Złożył wniosek do sądu wczesniej niż ja to zrobiłam, wniosek o to, by mała została przy nim. Toczyła się sprawa za sprawą, na czas postępowania spraw mała była tydzień tu i tydzień tu, aż w końcu po prawie roku Sąd zlecił ocenić to przez ośrodek RODK. Kiedy byliśmy przesłuchiwani, wiadomo nikt o sobie złego słowa nie powie. Staram się jak mogę by być dobrą matką i moj wtedy jeszcze narzeczony a teraz już mąż także miał bardzo dobre relacje z moją córką. Pytali jakie mamy warunki, czym się zajmujemy, jaka będzie nasza przyszłość, wtedy mieszkaliśmy już u moich rodziców co prawda mieliśmy tam dla siebie tylko jeden duży pokój, ale dla Nas w zupełności wystarczał, już wtedy wiedziałam że jestem w ciąży, mówiłam że Wiktorka będzie mieć rodzeństwo, że chcemy stworzyć jej prawdziwą rodzinę. Wypełniałam także ankietę z bzdurnymi pytaniami. Czekaliśmy na opinię, w między czasie kiedy ojciec dziecka dowiedział się ze jestem w ciąży załamał się. Któregoś dnia napisał do mnie sms-a, że mam się opiekować Naszą córką że On już nie daje rady i odchodzi. z treści tego wynikało, że chce sobie coś zrobić, wieczorem zapukała do moich drzwi policja, pytała czy coś wiem o zaginięciu ojca dziecka, odpowiedziałam że otrzymałam sms-a od niego przekazałam jego tresć.

Po miesiącu wrócił jakby nic się nie stało, przebywał u swojej nowej partnerki aż 500 km od domu rodzinnego, a wrócił tylko dlatego, że otrzymał opinię pozytywną dla Niego z RODK. A przez ten miesiąc czasu ani widu ani słychu nawet żadnego telefonu do córki.. Panie w opinii stwierdziły, że ojciec jest stały w uczuciach, ze ma dobry kontakt z dzieckiem, jego sytuacja jest stabilniejsza, że ma wsparcie w matce która mu pomoże w wychowaniu córki, dodam że wsparcie w matce która nadużywa alkoholu, gdzie też to było mówione w Sądzie nawet udokumentowane i nikt tego nie wziął pod uwagę, a mnie żadna z Pań nie zapytał czy może mi ktoś pomoc w wychowaniu córki, chociaż ja z tym nie miałam problemu ponieważ córka kiedy była u mnie chodziła do żłobka. A ja w tym czasie kończyłam naukę zawodu. pomagał mi także w wychowaniu i w utrzymaniu mój obecny mąż.. Natomiast ja w opini Pań byłam niestabilna uczuciowo że chociaż też miałam dobry a nawet bardzo dobry kontakt z dzieckiem w ich ocenie, ale moje warunki bytowe nie są tak dobre jak ojca, no i fakt ze jestem w ciąży pomimo mojego młodego wieku (20l) i mieszkam u rodziców na dodatek bez ślubu, chociaż już byłam zaręczona.. Kilka rozpraw później po incydencie ojca panie z RODK zostały wezwane jako świadkowie, gdzie w ich ocenie ten miesiąc zniknięcia nie miał znaczenia no i ten sms także, prosiliśmy o to by przebadano go pod kątem psychiatry ponieważ nasza obawa była ze takie zdarzenie może się powtórzyć ale Sąd nie widział takiej potrzeby a Panie z RODK mimo wszystko stwierdziły ze mała mogłaby mieszkać u ojca. Chcieliśmy wziąć ślub z obecnym mężem i zamieszkać razem ale nie chcieliśmy żeby było to tylko i wyłącznie zrobione dla potrzeb Sądu. Ostatnia rozprawa miała być orzeczeniem Sądu, miałam jednak mała nadzieję ze to mi uda sie wygrać tę rozprawę…

Stało się zupełnie inaczej Sąd stwierdził, że miejscem pobytu dziecka jest miejsce zamieszkania ojca, no i zasądził mi alimenty w wysokości 100 zł oceniając, mnie że skaczę z kwiatka na kwiatek, że jestem obleśna i obrzydliwa dokładnie takich słów użył a ojciec dziecka jest święty? jakoś też potrafił ułożyć sobie życie i nikt go nie osądzał. Oczywiście składałam wnioski o apelację. Między czasem pobraliśmy się urodziła nam się córka siostra Wiktorki a mimo to Sąd je rozdzielił. Między mną a ojcem Wiktorii powstał konflikt zdarzało sie także ze utrudniał mi kontakty z dzieckiem były interwencje policji bo musiało być tylko tak jak ojciec dziecka chciał moje zdanie sie nigdy nie liczyło pomimo, że mamy takie same prawa do jej wychowywania, a tylko miejsce zamieszkania Wiktorii było przy ojcu.

Teraz Mieszkamy w mieście mamy mieszkanie dwu pokojowe, w dobrym standardzie, Nasza Sytuacja się zmieniła jesteśmy samodzielni, po ślubie, Twożymy rodzinę. Krótko przed apelacją do Ojca dziecka wprowadziła się jego narzeczona, Wiki często o Niej opowiadała. Na apelację czekaliśmy prawie rok czasu. Która także zakończyła się niepowodzeniem, nasze argumenty nie trafiały do Sądu. nawet fakt ten że przecież rodzeństwo nie powinno być rozdzielone, ani to że ja przez conajmniej jeszcze 3 lata bede w domu ponieważ wykorzystuję urlop wychowawczy płatny. Podkreślaliśmy także ze pomoc z jego strony w opiece nad córką nie jest już taka sama jak do tej pory, ponieważ matka jego zmarła więc szybko została zapisana do przedszkola gdzie my już dawno zarezerwowaliśmy jej miejsce w przedszkolu, Nasz adwokat na sprawie apelacyjnej nie został dopuszczony do głosu a ojca strona wypowiadała się co najmniej pół godziny. Teraz dziecko zabieramy do siebie od piątku do pon co drugi weekend, spędzamy ten czas tak aktywnie jak tylko się da, chociaż przez tak krótki czas nie da się być wszędzie, wyjeżdżamy na baseny, do kina, do parku rozrywki, oraz do dziadków za którymi tak bardzo tęskni.

Wiktorka jest bardzo zżyta z młodszą siostra kiedy tylko przyjeżdża do Nas praktycznie nie opuszcza jej na krok. jest bardzo opiekuńcza. Często powtarza, że Nas bardzo kocha wszystkich i, że za Nami tęskni. Wspomina też, że nowa partnerka życiowa taty już z Nimi nie mieszka, że się kłóciła z Nimi, wiec tu kolejny raz pokazuje że nie jest On stały w uczuciach, i nie ma tej stabilności a co będzie jeśli kolejną partnerkę przyprowadzi do swojego domu? Jak to może wpływać na dziecko? Myślę, że nie jest to dobry widok, kiedy dziecko co chwilę poznaje nowe partnerki ojca. Od około dwóch miesiecy , córka nie chce wracać do ojca. Zasypiając w swoim łóżeczku czesto pyta i płacze czy już jutro będzie musiała jechać do taty, mówi ,że tata jej nie odda, że Ona tam płacze za młodszą siostrą… mało tego Wiktoria ma 4 lata i jeszcze w nocy się moczy a w dzień zdarzy jej się, że zrobi kupę w majtki. Kiedy przychodzi czas by wracała do Taty zaczyna płakać uwieszać mi się na szyję krzyczeć, że nie chce tam jechać, że chce mieszkać z Nami. Mija co najmniej pół godziny gdzie i tak siłą wsiada do samochodu. A ojciec dziecka nie reaguje nawet na jej płacz. tłumaczac dziecku, że tak być musi… Chociaż raz mógłby zostawić ją na dłużej by poczuła, że nie tylko u Niego jest tak długo, ale że u mamy też może zostać trochę dłużej , a On robi to tylko po to by zrobić mi na złość że od Niego odeszłam, chociaż nie wie że przy tym robi krzywdę dziecku a nie mi.

Razem z mężem nagrywamy rozstania dziecka z Nami ponieważ nikt Nam nie wieży że takie sytuacje mają miejsce. Chcę także złożyc wniosek do Sądu by zmieniono postanowienie. Cały czas uczęszczamy do poradni psychologicznej, mam nadzieję, że sytuacje te ustąpią, naprawdę jesteśmy bezradni w tej sprawie, wiem tylko, że nie ma sprawiedliwości na tym Świecie.. może Wy macie jakieś porady co mamy w tej sprawie zrobić.

Pozdrawiam!