Wielu zabieganych rodziców poświęca czas życiu zawodowemu tak bardzo, że nie ma zupełnie czasu na codzienną zabawę i opiekę nad dzieckiem. Co zrobić w sytuacji, kiedy zupełnie brakuje go dla najbliższych osób?

Prawie każdy rodzic w pewnym momencie swojego życia borykał się tego typu problemami. Z jednej strony kariera zawodowa, praca po godzinach i zaległe raporty dla szefa, a z drugiej – dzieci z którymi każda dzielona chwila jest cenna, a coraz szybciej dorastają.

W takich sytuacjach warto zadać sobie pytanie – „co jest dla mnie naprawdę ważne?” Sprawy zawodowe nie zawsze wymagają pozostawania po godzinach. Czasem nasza wydajność w czasie pracy pozostawia bardzo wiele do życzenia. Wtedy kiedy należałoby się zająć realizacją wyznaczonych zadań, urządzamy pogawędki lub siedzimy na pobocznych stronach w Internecie, a dopiero pod koniec dnia zdajemy sobie sprawę jak niewiele czasu pozostało na prawdziwą pracę. Warto podjąć próbę skutecznego planowania dnia, aby każda chwila była wydajnie i efektywnie spędzona, a następnie wyjść wcześniej z zakładu pracy i zająć się pogłębianiem relacji z rodziną.

Jeżeli czujesz, że potrzebujesz zmian w swoim życiu, chcesz od dawna coś zmienić ale nie wiesz od czego zacząć, znakomitym sposobem będzie life coaching. To doradztwo osobiste, które zmieni Twoje życie na lepsze i nada mu nowy, wspaniały kierunek.

Mój przyjaciel przez długi czas miał w zwyczaju pozostawać po godzinach w pracy. Cierpiały na tym kontakty z córeczką, którą widywał tak naprawdę tylko w weekendy. Jej obraz ojca został zaburzony przez notoryczne pozostawanie w pracy po godzinach, które ponadto nie były dodatkowo płatne. Wspólnie usiedliśmy i pomyśleliśmy nad tym, co zrobić, aby jego plan dnia był zakończony o 17, a nie jak zazwyczaj o 20. Spojrzałem na jego biurko, które było pełne nieaktualnych papierzysk i świstków z numerami, mailami i ulotkami. P o usunięciu tych najbardziej nieaktualnych pojawiło się nagle mnóstwo miejsca, w którym mógł trzymać rzeczy naprawdę ważne, kubek kawy i służbowy telefon.

Komfort pracy wzrósł znacznie. Następnie ułożyliśmy wspólnie plan dnia – zwykle przed zabraniem się do pracy mój kolega miał w zwyczaju prowadzenie pogaduszek z współpracownikami, drugie śniadanie i prawdziwą pracę zaczynał dopiero około dwóch godzin po przybyciu do zakładu pracy. Tak więc ten czas musiał skądinąd przeznaczyć na działanie już po godzinie w której reszta pracowników opuszczała firmę i kierowała się do domów.

Po kilku podobnych zabiegach i naprowadzeniu na właściwy kurs mój przyjaciel podziękował mi, bo zaczął regularnie wracać do domu wcześniej i miał czas dla swojej córeczki, z którą mocno zaniedbał kontakt. Wspólne zabawy, czytanie bajek i gry planszowe znów miały miejsce w jego domu zamiast smutnego czekania na powrót taty, który nie wracał aż do momentu, kiedy dziecko poszło spać.

 Marek Olszak