„Mam prawo i jestem godzien tego, by żyć i cieszyć się swoim życiem”
Zaakceptuj siebie takim, jakim jesteś. Niby łatwe, a zarazem trudne.

Tylko dlaczego tracimy tyle energii na pogoń za swoim idealnym wcieleniem? Bo obecnie coraz więcej z nas chce być człowiekiem np.: ładniejszym niż jest, mądrzejszym, bardziej przebojowym, zdrowszym, młodszym, radośniejszym itd. Kiedy prowadzę warsztaty z rozwoju osobistego, to często podchodzą do mnie ludzie, którzy chcą zmienić samych siebie. Pragną nauczyć się bycia bardziej asertywnymi, bardziej zaradnymi i walczącymi ostro o kolejne szczeble w karierze. Generalnie, można powiedzieć, że chcą być inni niż są. Niekiedy całe życie w pocie czoła, szukają swojego „idealnego ja” i dręczą się kiedy okazuje się że go nie mogą go mieć. Wiele z nas traci naprawdę dużo energii i czasu na doścignięcie tego swojego wymarzonego ideału, zamiast przeznaczyć ten czas na poznanie i zaakceptowanie siebie takim jakim się jest. Rozdarci pomiędzy własnymi pragnieniami a oczekiwaniami świata i innych ludzi, oddalamy się od siebie samych i rozpaczliwie próbujemy dosięgnąć swojego ideału.

Współczesny świat wymaga od nas bycia doskonałym i „perfect” a nawet zachęca nas do naginania prawdy o sobie, stąd tyle poradników na temat: wywierania skutecznego wpływu na innych, wywierania odpowiedniego wrażenia na innych, sztuki kreowania wizerunku itd. Ciągła pogoń za tym by być takim jakim chce się być lub ma się być, stała się domeną 21 wieku. Ludzie wpadają w pułapkę pt: Co było gdybym był np.: bogatszy, ładniejszy, zdrowszy itd. Owszem można żyć w tej pułapce tylko po co? Po co zastawiać się co by było gdyby? Ciągła nasza potrzeba zmiany siebie stała się pożywka dla programów telewizyjnych w stylu: bądź piękna o operacjach plastycznych mających zmienić nas samych oraz sztuki odpowiedniego makijażu i ubioru, który ma ukryć, zakryć, zatuszować to co w nas mniej atrakcyjne. Nie mam na myśli zaprzestania dbania o siebie, ale jeśli naszą nadrzędną motywacją do np.: poddania się operacji jest zmiana siebie, bo nie potrafimy i nie chcemy zaakceptować siebie takim jakim jestem, to brniemy w ślepy zaułek. Zaakceptowanie siebie ze wszystkimi swoimi wadami, słabościami i zaletami to ogromna sztuka, która wymaga odwagi, czasu, życiowej mądrości i pokory.
Z mojego doświadczenia wynika, że większość ludzi nie docenia samych siebie i zaniża swoją wartość, swoje umiejętności i zalety. Ludzie nie wierzą w siłę swoich możliwości. Są przekonani, że tylko zmieniając siebie mogą coś w życiu osiągnąć. Rzadko uświadamiają sobie jaki potencjał mają w sobie, ponieważ ich uwaga skierowana jest na tym, jakim chcieli by być, a nie na tym kim są. Psychologia podkreśla, że każdy z nas ma wewnętrzną siłę do kierowania swoim życiem ale najpierw musimy docenić i zaakceptować swoje JA a nie je odrzucać i ciągle zmieniać. Samoakceptacja nie oznacza jednocześnie nic nie robienia i nie pracowania nad sobą.. Zaakceptowanie siebie oznacza bowiem brak walki ze sobą oraz samooskarżania się w styku: „Jestem do niczego”, „Nie uda mi się” , „Nie dam sobie rady z chorobą”, „Moje życie się skończyło” itd. Jeśli zaakceptujemy nas samych i przestanie walczyć sami ze sobą, wtedy łatwiej nam będzie podjąć walkę z chorobą oraz z różnymi okolicznościami i sytuacjami w życiu.

Poczucie własnej wartości oznacza bowiem wiarę w swoje możliwości i przekonanie że poradzimy sobie z tym co nas w życiu spotyka. Zaakceptowanie siebie takim jakim się jest oznacza tak naprawdę obdarzenie miłością samego siebie oraz ufność w to, że osiągnięcie sukcesów, miłości, przyjaźni i szczęścia jest dla nas dostępne.
Człowiek pewny siebie akceptuje swoje wady i zalety oraz przyznaje sobie prawo do popełniania błędów i ponoszenia porażek. Akceptuje siebie, takim jaki jest i wie, że gorsze momenty w życiu są wpisane w nasz los. Energii zaś wkłada w rozwiązywanie problemów „ na tu i teraz”, zamiast rozpamiętywać przeszłość czy obawiać się przyszłości. Większość z nas ma bowiem skłonność do myślenia o sobie w kategoriach tego kim byliśmy lub kim będziemy. Żyjemy więc często przeszłością np.: byłem zamożny, byłem zdrowy lub przyszłością np.: jak będę zdrowszy, bogatszy, szczęśliwszy. Niewiele z nas żyje i cieszy się tym co jest i co ma teraz. Zycie tu i teraz to trudna umiejętność.
Jak obrazuje poniższa historia:

Pewien człowiek chciał nauczyć się mądrości życia. Postanowił wziąć urlop i wybrać się w długą podroż do mędrca, o którym słyszał, że zna tajemnicę mądrości życia. Człowiek pokonał wiele trudów podroży, pokonał, jeziora, lasy, góry, by dotrzeć do mędrca. Gdy w końcu go spotkał, zapytał:

„Jak mam żyć, by osiągnąć spokój i radość z mojego życia?”. Mędrzec odpowiedział: „To proste – jak siedzisz, to siedź, jak stoisz, to stój, a jak idziesz, to idź”. Młody człowiek był bardzo zdziwiony: „Ale przecież to banalne! Każdy tak robi. To po to odbyłem tak długą podróż, by dowiedzieć się takiej oczywistości?!”. Mędrzec spojrzał z uśmiechem i odpowiedział: „Nie, wy, ludzie XXI wieku, jak siedzicie, to już wstaliście, jak stoicie, to już idziecie, a jak idziecie, to już doszliście…”

Samoakceptacja jest procesem i nie trudno jej się nauczyć od razu. Pojawia się w różnym czasie. Akceptacja siebie takim jakim się jest zakłada możliwość realiza­cji swoich celów i marzeń, z jednoczes­nym uwzględnieniem w nich cukrzycy. To pogodzenie się z techniczną stroną lecze­nia, jak z każdą inną, zwykłą czynnością w życiu. Akceptacja choroby jest warun­kiem rozwoju i sprawia, że możesz realizować siebie mimo dodatkowych cukrzycowych obowiązków.

 

Izabela Kielczyk
Pracownia Psychoterapii w Warszawie,

psycholog biznesu.